|
Analizując program jaki został przygotowany dla uczestników pielgrzymowania po ziemi włoskiej, byłam pełna obaw czy zdołam pokonać trudności ciągłego przemieszczania się, przysłowiowe „spanie na walizkach”. Dzisiaj wiem, że warto było.

Wędrówka Pielgrzyma nie jest łatwa, ale bardzo ciekawa. Tylko w ten sposób można zobaczyć zróżnicowany krajobraz, podziwiać piękno tego świata. Przykładem tego może być między innymi Ziemia włoska. Piękna i bogata północna część Włoch, Toskania oraz równie piękne ale nieco uboższe, górzyste tereny południowej części z niezliczonymi bogactwami architektury. Zwiedzając bazyliki, katedry i kościoły zastanawiałam się jak wielka musiała być ich siła, wiara i moc aby skupić wokół siebie tylu artystów i wielkich ówczesnego świata. Stworzyli oni te wielkie dzieła, które przetrwały i ciągle skupiają wokół siebie tłumy wiernych – turystów. Przykładem tego jest Asyż, w którym św. Franciszek swoją postawą i głęboką wiarą skupił wokół siebie wiernych, pozostawiając nie tylko piękne bazyliki, ale przede wszystkim spokój, ciszę i wielkiego ducha wiary, którego można odczuć przekraczając „progi” tego pięknego miasta. Dużą dozę pozytywnej energii odebrałam przebywając w kompleksie Sanktuarium Ojca Pio. Oprócz głębokiej wiary Ojciec Pio swoim uporem i wielką mądrością pokazał jak można pomagać ludziom biednym i mimo wszelkich przeciwności nauczyć ich godnie żyć.

Jadąc dalej w kierunku Rzymu zastanawiałam się czy spełni się powiedzenie „Być w Rzymie i Papieża nie widzieć”. I spełniło się. Uczestniczyłam w audiencji generalnej na Placu Św. Piotra z udziałem papieża Benedykta XVI. Uczestnictwo to było wzruszające, ale zostało dopełnione przez odwiedzenie grobu papieża Jana Pawła II. Przemierzając górzyste tereny dotarliśmy do Monte Cassino. Mrożący krew w żyłach ośmiokilometrowy podjazd na wzgórze pozwolił mi cieszyć oko piękną panoramą Włoch. Zachwyt jednak przygasł, kiedy stanęłam na cmentarzy polskich żołnierzy poległych w bitwie pod Monte Cassino. Młodzi chłopcy, którzy mieli przecież tyle planów i marzeń polegli w walce po to aby inni mogli żyć. Dużo by było opowiadać i wspominać. Nic jednak nie odzwierciedli tych odczuć i przeżyć. Tam po prostu trzeba być! Dzięki dobrej organizacji i dużego wsparcia opiekuna duchowego, którym był nasz proboszcz ks. Krzysztof Pacyga zwiedziłam kawał świata, a to co przeżyłam i widziałam nie sposób opisać słowami. Po prostu trzeba pojechać na pielgrzymkę. BO WARTO!!! |