| Wyjazd wakacyjny Mikoszewo 2011 |
|
|
|
|
Jest dobrze. Po ponad 10 godzinach jazdy dotarliśmy na miejsce. Mikoszewo przywitało nas bardzo kapryśnie. Wszyscy zostali przydzieleni do domków...
Poniedziałek 18.07.11 Jest dobrze. Po ponad 10 godzinach jazdy dotarliśmy na miejsce. Mikoszewo przywitało nas bardzo kapryśnie. Wszyscy zostali przydzieleni do domków i otrzymaliśmy klucze. Większość osób była już kolejny raz, jednak dużo dzieci jeszcze przed śniadaniem się rozpakowało i od razu pobiegło zwiedzać nasz ośrodek. Śniadanie w postaci „szwedzkiego stołu”. Następnie sprawy organizacyjne, rozdanie identyfikatorów, przydzielenie do odpowiednich grup i poznanie swych opiekunów oraz animatorów. Po południu wyszło słońce i poszliśmy przywitać morze, ale oczywiście jak to bywa, dzieci potraktowały to, aż nazbyt dosłownie i od razu były caaaałe mokre. ;) Wieczorem nasza pierwsza Msza Św. w tym miejscu.
Środa 20.07.11 Wczorajszy i dzisiejszy dzień spędziliśmy na plaży. Te dwa dni upłynęły na zabawach na plaży, grze w siatkówkę oraz różnych innych przyjemnościach płynących z wyobraźni naszych starszych uczestników. Po powrocie z plaży była Msza Św. Wieczorem odbyła się dyskoteka (pierwsza, ale nie ostatnia :) ). Zabawą bardzo integracyjną była nauka tańca belgijskiego.
Czwartek 21.07.11 Bardzo intensywny dzień. Dlaczego? Dzisiaj odbyliśmy przejażdżkę do słonecznej Gdyni. Z wizytą byliśmy w oceanarium, gdzie widzieliśmy zwierzęta, których nasze oczy wcześniej nie ujrzały ;). Kilkaset ryb każda innego koloru, kształtu, żółwie, rozgwiazdy, krokodyl, anakonda. W innej sali można było dotknąć kilka ryb, chyba nikt nie oparł się tej pokusie. Po wyjściu z oceanarium grupy skierowały się do portu, skąd mieliśmy wypłynąć w rejs statkiem. Podróż trwała niecałą godzinę, więc nie była nużąca. Gdy znaleźliśmy się z powrotem na stałym lądzie, udaliśmy się zwiedzić statek obok o nazwie „Dar Pomorza”. Następnie udaliśmy się w stronę autobusu, który miał nas odwieźć z powrotem do Mikoszewa. Na miejscu chwila odpoczynku, kolacja, Msza Św., a później pogodny wieczorek.
Sobota 23.07.11 Wczoraj przed południem byliśmy na plaży. Nie było za ciepło, ale my jesteśmy niepokonani, jeśli chodzi o pogodę. Ale po południu? Wtedy była zabawa. Odbyły się międzygrupowe zawody w siatkówce plażowej. Wszyscy wiedzieli, że była to tylko zabawa, ale jak to bywa w zawodach, odrobina rywalizacji musi być. Drużyna Scooby - doo była niepokonana. Gdy wszyscy umyli się z piachu, była codzienna Msza Św. A dzisiaj w planach był Malbork. Pogoda nie była po naszej stronie, mimo wszystko udało nam się zrobić to co mieliśmy zaplanowane. Z jednym małym wyjątkiem, nie widzieliśmy przemarszu wojska, który ze względu na warunki odwołano. Po powrocie do ośrodka był czas wolny, w którym odbyła się Msza Św. Poniedziałek 25.07.11 Ostatnie dwa dni upłynęły szybko, ale męcząco, ponieważ opiekunowie postawili na sport. W niedzielę odbyły się podchody. Dzieci ze starszym kolegą/koleżanką chodzili po lesie, gdzie musieli wykonywać przy opiekunach czynności takie jak: skakanie przez skakankę, robienie pompek(chłopcy) oraz przysiadów(dziewczyny), zbieranie szyszek, odbijanie piłki, a na koniec zdobycie pilnie strzeżonej bazy. Zabawy było co nie miara. Wieczorem w niedzielę była kolejna dyskoteka. Mimo męczącego dnia uczestnicy kolonii bardzo dobrze się bawili. Dzisiejszy dzień z kolei był bardzo pochmurny, więc czas przed obiadem wypełniony był bajkami. Po obiedzie za to odbyły się zawody sportowe pod kierownictwem p. Ryszarda. Dyscypliny były następujące: koszykówka, skakanie przez skakankę, gra w piłkarzyki i ping-ponga. Wszystko podzielone na kategorie wiekowe. Rywalizacja była zacięta.
Wtorek 26.07.11 Dzisiaj byliśmy w Stegnie na zakupach, Biedronka była oblegana, oraz by kupić ostatnie pamiątki. Wieczorem, gdy się ściemniło ruszyliśmy na nocny spacer po lesie, a jego zwieńczeniem była noc na plaży. Tylko nieliczni udali się tam spać.
Środa 27.07.11 Ostatni dzień naszego wyjazdu, wręczenie dyplomów, za szczególne osiągnięcia oraz płyt ze zdjęciami z wyjazdu. Po wszystkim czas się pakować i posprzątać domek. Przed 20 wychodzimy z bagażami, żegnamy się z wszystkim. Do zobaczenia za rok J
AR
PS Do każdej Mszy Św. przygrywał nam na akordeonie kolega Dasiu :) |




